piątek, 17 stycznia 2014

Six "Plan to knock down on your knees"

Rozdział jest krótki gdyż wcale nie komentujecie. Następny rozdział wstawię dopiero gdy pod tym postem będzie minimum 5 komów!
-Błagam wszędzie tylko nie na mojej kanapie-Mruknęłam rozbawiona tym co widziałam. Matt przestraszony momentalnie usiadł, ja i jego dziewczyna byłyśmy w dobrych relacjach. Rzuciłam torbę pod biurko brata uprzednio wyjmując z niej zapisaną kartkę.
-Mam coś braciszku.- Uśmiechnęłam się uroczo i podałam mu kartkę. Zaczął przeglądać nucić i w ogóle wyglądał tak jakby zapadł w jakiś trans.
-Summer...To...Jest...Boskie! Kiedy to napisałaś?- Pytał się jakbym właśnie podarowała mu najcenniejszy zwitek papieru od zarania dziejów. Keith tylko spojrzał ja mnie i spytał.
-Przy mnie tego nie pisałaś... A mieliśmy wszystkie lekcje razem...prócz...Angielskiego!- Krzyknął-A wtedy siedziałaś z tym nowym!-Zakrył usta ręką jakby właśnie zdradził mi najbardziej skrywany sekret. Matt patrzył w tym momencie na mnie a nie na magiczną kartkę papieru. Magiczną bynajmniej dla niego...
-Nevermind. Masz pomysł co do ścieżki dźwiękowej?-Wzruszyłam ramionami w niewiedzy i klapnęłam na śnieżnobiałej kanapie. Zaraz obok usiadł Keith. Pamiętam kiedy poraz pierwszy przyszedł do tej szkoły i wszystkie dziewczyny śliniły się na jego widok, bardziej niż na widok największego ciacha z drużyny footballu.



*&*

Następnego dnia obudziłam się cholernie wcześnie, za wcześnie jak na mnie, ale kiedy się juz obudzę nie zasnę. Wlazłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Siniak był juz bardziej żółty wiec za dwa góra trzy dni go nie będzie. Cale szczęście nie znioslabym więcej ciekawskich spojrzeń ze strony nowego. Ale to ze dziś ma przybyć ta czwórka zasranych nowych z których dwóch ma być w mojej klasie. Umrę podwójnie. Zajęłam ubrania i weszłam do kabiny prysznicowej. Gorąca a woda muskała moje ciało. Po 15 minutach juz ocierałam się ręcznikiem. Wysuszyłam włosy i zniknęłam z pomieszczenia. Postanowiłam, ze dziś założę Czarne, dopasowane, skórzane spodnie, krwisty top z napisem "Metal up your ass" i dżinsową kamizelkę, a co mi tam pokażę rączki. Zeszłam na dół, jak zawsze w kuchni krzątał się juz Matt.
-Dobry śpiochu.-Uśmiechnął się tak jak uśmiechał się przed wypadkiem rodziców.- Musli czy moje sławne naleśniki?- Coś zdecydowanie musiało się stać, może porwali go kosmici i zrobili pranie mózgu?
-Juz myślałam, że nie zapytasz.- Jęknęłam-Jasne, że naleśniki!
Ciekawe czy w końcu powie mi co go tak odmieniło. On nie robi swoich cudnych migdałowych naleśników bez powodu. Kiedy ja je ostatnio jadłam?! Pod moim nosem stoi świeża porcja. Sięgnęłam po krem kokosowy i nutellę, posmarowałam ciasto tym cudownym połączeniem i delektowałam się tym smakiem.
-To powiesz mi co się stało, ze jesteś taki szczęśliwy?- Jeszcze nigdy od smierci rodziców nie był taki wesoły. Boże serio chyba porwały go Azteki!
-Potrzebuje rady.-Wow on się mnie pyta właśnie o rade?- Ale najpierw muszę spytać. Lubisz Vicki?
-Co to za pytanie? Jasne ze tak.- Podejrzliwe spojrzenie.-Wiec w czym rzecz?
Szamotał się tak bardzo.
-No wiec... Co byś powiedziała gdybym sie jej oświadczył?- Zamurowało mnie. Nagle na moich ustach pojawił sie uśmiech psychopaty aka "atomówka" Rzuciłam sie na niego i zaczęłam roztrzepywać jego włosy.
- Macie moje błogosławieństwo pod dwoma warunkami.- Nagle spowazniał.-Nie będzie robić TEGO na mojej kanapie. -Parsknęliśmy śmiechem i tyle było z powagi.- A drugi. Pozwolisz zrobić mi jeszcze jednego kolczyka.-Szepnął "umowa" i przytulił mnie tak mocno, że zabrakło mi tchu.
- Tak w ogóle. Ładnie wyglądasz, dla kogo się tak wystroiłaś?
-Czwórka nowych. -Uśmiechnęłam się słodko- Niech podziwają.
-Będą padać do twych stóp...

_______________________________________
Rozdział jest krótki gdyż wcale nie komentujecie. Następny rozdział wstawię dopiero gdy pod tym postem będzie minimum 5 komów!


~Summer Susanne Black

czwartek, 16 stycznia 2014

Five "Freedom"

Rzadko mam wenę w szkole. Może to przez te wszystkie zdarzenia, a może przez moją wyobraźnię?Nie mam pojęcia. Jeśli chodzi o to całe studio, kiedyś był to biznes naszych rodziców. Dalej możecie się domyślić. 
Nauczycielka cały czas gadała o czasownikach, a ja jak to ja wyjęłam telefon, napisałam do Keith'a i prowadziliśmy ożywioną konwersację.

For: Keith
From:Summer
"Weź mnie ratuj. Ten nowy usiadł koło mnie ;____;"

For:Summer
From:Keith
"Sprawdź czy ma tatuaż! Słyszałem, że ma wytatuowane całe ręce jak ty o_O"

Dyskretnie spojrzałam na jego nadgarstki i faktycznie z pod rękawa wychodził czarny wzorek. Nie wnikam, ale szczerze byłam zdziwiona.
For:Keith
From:Summer
"Później ci powiem jeszcze zaraz mi zaglądnie w telefon i...i... i nie wiem co XD"

 Odpisał krótkie"ok" i włożyłam słuchawki do uszu. Po chwili moje bębenki pieściły pierwsze dźwięki "Black Winter Day"
Tomi Joutsen i te jego dredy po prostu cudo.
I kochany dzwonek. Miałam ochotę wykrzyczeć na cały regulator "WOLNOŚC" ale jakoś się powstrzymałam. Pędem wyszłam z klasy wrzuciłam wszystko do szafki i wyszłam ze szkoły. Byłam już na parkingu. Oparłam się o maskę mojego Bentey'a  i czekałam na przyjaciela. Stałam tak z 10 minut i dopiero po minięciu jeszcze pięciu ujrzałam go wychodzącego z budynku.

*&*

Zaparkowałam na moim prywatnym miejscu, zaraz obok mojego brata. Wysiedliśmy z auta, oczywiście Keith umarł by gdyby nie otworzył mi drzwi.
-Jak prawdziwy dżentelmen-Powiedział idąc koło mnie. Prychnęłam pod nosem. I nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się w budynku gdzie ciągle witałam się z "Witam panienkę" "Dzień dobry pani Black" 
Jak to słyszałam to miałam ochotę puścić pawia. Na szczęście w windzie nie było nikogo. W ciszy dojechaliśmy na samą górę budynku. Mówiąc samą górę mam na myśli 12 piętro i bez zbędnego pierdolenia otworzyłam drzwi do gabinetu. Ujrzałam Matt'a i Vicki-jego dziewczynę. Obściskujących się.
-Błagam wszędzie tylko nie na mojej kanapie-Mruknęłam rozbawiona tym co widziałam. Matt przestraszony momentalnie usiadł, ja i jego dziewczyna byłyśmy w dobrych relacjach. Rzuciłam torbę pod biurko brata uprzednio wyjmując z niej zapisaną kartkę.
-Mam coś braciszku.- Uśmiechnęłam się uroczo i podałam mu kartkę. Zaczął przeglądać nucić i w ogóle wyglądał tak jakby zapadł w jakiś trans.
-Summer...To...Jest...

~Summer Susanne Black

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Four "I don't belive"

-Chwileczkę już sprawdzam ile mamy wolnych miejsc.- Poszperałam trochę w komputerze i mam.-Więc tak mamy akurat dwa miejsca wolne w klasie biologicznej i dwa w językowej.-Czyli dwa miejsca w mojej klasie. Ja chyba umrę.
-To świetnie.
-Po przyjeździe proszę stawić się w sekretariacie.


*&*

-My spadam wujaszku!-Dałam staruszkowi buziaka w polik i ze śmiechem wyszliśmy z pomieszczenia. Keith był wesoły i właśnie za to go uwielbiam. Jest dla mnie jak drugi brat plus jest tak samo porąbany jak ja.
-Ten nowy jest trochę skryty.-Zrobił minę typu "Wkurwiony-detektyw" i  w śmiech.- Tak jakby był jakimś szpiegiem, albo informatorem gangu.-Parsknęłam i otworzyłam szafkę. Zdjęłam bluzę odkrywając moje wytatuowane ręce i położyłam ją obok książek, przy tym wyjmując Angielski. Keith miał teraz matematykę i krzyż na drogę. Facet jest tak wredny, że nawet drze mordę na swojego szefa-mojego wuja.-Jak mu nogę podłożyłaś to później go trochę obserwowałem i wydawał się jakby był mega wkurwiony, ale nie chciał tego okazać i w ogóle to chyba ma tatuaż!- Postawiłam oczy i oparłam się o ścianę i dzwonek na lekcje. 
-Za godzinę czekam na parkingu. Nie przemęcz mózgu.- Dostał soczystego buziaka i ruszył do klasy. 

*&*

Usiadłam w ławce na końcu klasy i czekałam na wiedźmę-czytaj nauczycielkę. Przyszła. Boże umrę! 
-Siadamy...Bla bla bla bla bla bla.- Nie lubię jej ostatnio jej tak szczena opadła, że myślałam, że jej proteza wypadnie. Nagle drzwi otworzyły się trochę z hukiem. Do klasy wpadł blondyn. Niall o ile dobrze pamiętam. Przeprosił i kierował się ku końcowi klasy... Nie wierze! Kurwa usiadł koło mnie! Nie ma innego miejsca?! Boże za późno-umarłam. Jako, że nie miałam już na sobie bluzy widoczne były moje tatuaże, a on gapił sie niemiłosiernie. Nie wytrzymałam. 
-Przestaniesz się gapić?!- Widać było, że go trochę zirytowałam. Usiadł już normalnie, a ja spokojnie otworzyłam zeszyt i zaczęłam bazgrać. Nie pisać notatki, ale coś... Po prostu miałam trochę weny. Po 10 minutach miałam dwa teksty:

"I don’t care what people say when we’re togetherYou know I wanna be the one who hold you when you sleep
I just want it to be you and I forever
I know you wanna leave so come on baby be with me so happily"

i

"He’s got me goodI’ve got it bad
He’s got me feeling like a girl gone mad
Got me running around like I’m a love fool
Taking me down I can’t stop
He’s got me up
I can’t come down
He’s got me locked and I don’t want out
I know he’s playing my heart and I ain’t got no choice
There’s just something about the boy
Something about
Something about the boy"

Rzadko mam wenę w szkole. Może to przez te wszystkie zdarzenia, a może przez moją wyobraźnię?Nie mam pojęcia...

~Susanne Summer Black

niedziela, 12 stycznia 2014

Three "Initiation"

-Dzieci to jest Niall Horan. Nowy uczeń.- Uśmiechnęłam się na samą myśl ile mamy nowych możliwości.- Mam nadzieję, że miło go przyjmiecie. Spojrzałam badawczo w lewo na Keith'a miał dokładnie taki sam wyraz twarzy jak ja.-To się tyczy też was Summer i Keith.- Myśli, że mu niczego nie zrobię.
-Jak najbardziej psze pani.-Udawałam posłuszną, ale w środku się śmiałam. Blondyn uśmiechnął się myśląc "WOW jednak mili są" Zaraz się przekona czy jednak wszyscy są mili...  Szedł akurat na koniec sali kiedy to podłożyłam mu nogę. Upadł jak kłoda. Klasa w śmiech, jeszcze leżał. Nie wiedział co się stało, pochyliłam się nad nim i szepnęłam
-Inicjacja.- Znów usiadłam prosto, a nauczycielka tylko załamała ręce i z desperacją pokiwała głową. Blondyn usiadł ławkę obok i co chwilę się lampił. Wyjęłam swojego Iphona z kieszeni i napisałam do Matt'a.

For: Matt ;
From: Summ ; 
"Będę w studiu wcześniej i w ogóle oko czuje :)"

Odpisał krótkie "okej" schowałam telefon Keith szturchnął mnie i powiedział.
-Jej łeb wygląda jak gruszka.- Myślałam, że pęknę ze śmiechu.
-Może podzielicie się z klasą tym co was tak śmieszy.- Udałam, że się zastanawiam.
-Hmmm... Okej-Nauczycielka uśmiechnęła się triumfalnie. To się zdziwi.- Pani głowa wygląda jak gruszka..-Klasa w śmiech, a oczywiście nauczycielka zbulwersowana wysłała nas do dyrektora. Przeszliśmy korytarz i dotarliśmy. Zapukałam i na luzie weszłam
-Bry wujaszku!- Zawołałam i usiadłam na krześle. I tak mój wujek jest dyrektorem. Keith też usiadł.
-Co się stało Summer?-Spytał i zdjął okulary.
-Coś musiałoby się stać żeby odwiedzić mojego kochanego wujka w pracy?
-Zazwyczaj właśnie tak jest skarbie- Uśmiechnął się. Dobrze wiem, że w czasach młodości on też nie był święty.
-Zostaliśmy wysłani tu za powiedzenie prawdy biednej pani Merdith.- Wujaszek spojrzał się badawczo.
-Więc?
-Nie moja wina że sama chciała usłyszeć, że ma głowę jak gruszka.- Wuj zaczął się śmiać. Keith siedział cicho bo wiedział, że ja tu najwięcej zawsze działam.
-To prawda Keith?-Przyjaciel się uśmiechnął i parsknął śmiechem.
-Dobra posiedźcie tu sobie trochę, żeby myśleli, że prawie wam kazanie, ale pamiętasz Summi dlaczego to robię?- Pokiwałam głową. Usiadłam na stanowisku jego sekretarki. Dużo czasu tu spędzam więc jestem przyzwyczajona. Zadzwonił telefon. Odebrałam.
-Biuro Dyrektora Styles'a w czym mogę pomóc?- Po drugiej stronie dało się słyszeć męski głos.
-Czy jest możliwość zapisania czwórki uczniów?
-Chwileczkę już sprawdzam ile mamy wolnych miejsc.- Poszperałam trochę w komputerze i mam.-Więc tak mamy akurat dwa miejsca wolne w klasie biologicznej i dwa w językowej.-Czyli dwa miejsca w mojej klasie. Ja chyba umrę.
-To świetnie.
-Po przyjeździe proszę stawić się w sekretariacie.

~Summer Susanne Black

sobota, 11 stycznia 2014

Two "Somebody bad"

Poniedziałek= Podkrążone oczy.
Ledwo wstałam. Na początku myślałam, ze zaraz odpadnie mi głowa, a oka to w ogóle nie czułam. Poczlapalm do kuchni, a juz przekraczając próg usłyszałam głośne.
-O cholera! Wyglada gorzej niz wczoraj.- Podlecial do mnie i zaczął tykać moje spuchnięte oko.- Napewno chcesz iść dziś do szkoły?- Był przerażony? Tylko pytanie brzmi czy moim stanem, czy tym, że mam zamiar pokazać się tak publicznie?
-Tak idę do szkoły.- Powiedziałam trochę zdenerwowana.-Bywało gorzej.
-Ale to wygląda paskudnie.-Mruknął...
-To oślepnij. Nie będziesz musiał patrzeć.-Otworzyłam lodówkę i wyjęłam jogurt.-Idę się ubrać. Ty tez lepiej to zrób jak nie chcesz żebym to ja oślepła.- Zachichotał, a ja podążyłam marmurowymi schodami na wyższe piętro i weszłam do garderoby. Wybrałam czarne rurki i szarą, luźną boxerkę. Siniak na prawdę był paskudny, ale nie przejmowałam się tym. Skończyłam jogurt. Założyłam moje glany i  bluzę z kapturem. 
-Wychodzę!- Usłyszałam tylko "Przyjedź po szkole do studia" i już mnie nie było. Wsiadłam do mojego Bentley'a i odpaliłam silnik i chwile potem zabrzmiały pierwsze dźwięki "Fixxxer'a". 
Przejechałam dwie przecznice i zatrzymałam się pod Zielonkawym domem. Zatrąbiłam. Chwilę potem pojawił się Keith. Czarne włosy lekko kołysały się na wietrze, szary podkoszulek podkreślał kolor jego jasnej skóry. 
-Hej!- Uśmiechnął się i rozczochrał moje włosy. 
-Hej.- Dałam mu buziaka w policzek. Dopiero kiedy odwróciłam się przodem do niego zauważył mojego sińca. Był trochę... Zaskoczony?
-Z kim się znów szamotałaś?- Skrzyżował ręce na piersi. 
-Z belką.- Mruknęłam, a Keith zaczął się śmiać. Myślałam, że pęknie, albo przynajmniej się zapowietrzy.   
*&*

Podjechaliśmy pod szkołę. Oczywiście to tradycja, że Keith nawet nie otworzył swoich drzwi tylko przeskoczył przez nie. Okrążył samochód i otworzył moje drzwi. Pomógł mi wysiąść i poszliśmy w kierunku wejścia. Wszyscy wiedzieli, że u mnie to norma przychodzić z siniakami do szkoły, więc nawet nie próbowali się na mnie patrzeć. Dotarliśmy do mojej szafki, wyjęłam podręcznik do biologii , to samo zrobił Keith.

*&*

-Jedziesz później ze mną do studia?- Energicznie pokiwał głową na "tak". Nagle ktoś wszedł do sali. Był to blondyn o jasnej cerze i niebieskich oczach. Gdybym lubiła ludzi to może bym do niego zagadała, ale jakoż, że nie lubię...
-Dzieci to jest Niall Horan. Nowy uczeń...

niedziela, 5 stycznia 2014

One "Fuck"


Ludziom wydaje się, ze żyją wyłącznie przeszłością, ale tak naprawdę żyją z ciekawości poznania przyszłości...~'Summer Susanne Black



Niekiedy ludzie nie zauważają swoich idei, ale ja nie mam żadnych. Jestem niecodzienna dziewczyna o ostrym charakterze. Swojego czasu trenowałam Box, ale od czasu śmierci rodziców juz tego nie robię, bo po co? Straciłam moja jedyna motywacje. Motywację do robienia czegokolwiek. Mój brat skończył 20 lat wiec jest moim opiekunem prawnym. Mieszkamy razem i choć czasem przezywa ze mną piekło, to rozumiemy się i wspomagamy w każdym momencie życia. Matt nie tylko jest moim bratem. Jest moim przyjacielem i druhem. Mój styl życia może mylić. Niezalezna dziewczyna, której nie obchodzi otaczający ja świat w szkole ma same piątki. JEB
-Summer żyjesz?!
-Ta- przeciągnęłam- Chyba tak.- Matt podniósł mnie i posadził na drabinie. Zaczął oglądać moje oko przy tym sie krzywiac. Po jego minie wiedziałam, ze jest źle.
-Mała jak ty to zrobiłaś?- Przyniósł mi woreczek lodu i przyłożył do stłuczenia.
-Jebłam w belkę.-Będzie śliwa. A mogłam uważać. Ahh... Matt jak zwykle w śmiech.
-Dobra oddaj fartucha.- Rzucił. Oddalam mu wałek do malowania ubrudzony w krwistej farbie i siedziałam z okładem przyglądając sie jak brat maluje. -Podobno jakiś nowy uczeń ma dojść do szkoły. Jakiś Neil Howran czy coś takiego.- Mruknął i chyba czekał na moja reakcję, ale jej w cale nie bylo.
-Wiesz moze ile mam to trzymać na twarzy?- Zmienilam temat. Nie lubię rozmawiać o innych ludziach. Nie lubię nawiązywać nowych kontaktów. Łatwiej odrzucić mi ludzi niż poznać ich, a później ranić. - Możemy dokończyć to jutro? W sensie, ze pokój?- Zgodził się. Do salonu jak zwykle ścigaliśmy się do wodnej sofy. Oczywiście częściej byłam pierwsza. Klapnęliśmy się i oglądaliśmy jakieś nudne seriale.

 ~*~.

Poniedziałek= Podkrążone oczy.
Ledwo wstałam. Na początku myślałam, ze zaraz odpadnie mi głowa, a oka to w ogóle nie czułam. Poczlapalm do kuchni, a juz przekraczając próg usłyszałam głośne.
-O cholera! Wyglada gorzej niz wczoraj.- Podlecial do mnie i zaczął tykać moje spuchnięte oko.- Napewno chcesz iść dziś do szkoły?- Był przerażony? Tylko pytanie brzmi czy moim stanem, czy tym, że mam zamiar pokazać się tak publicznie?...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Krótkie wprowadzenie i można powiedzieć nieoczekiwany zwrot akcjii... Nie myślałam, że założę kolejnego bloga, ale jednak :)


~Summer Susanne Black